Sorry, you need to enable JavaScript to visit this website.
Dowiedz się więcej o producencie marki Purina Friskies®.
Purina

"Pies jest mądrzejszy od najbardziej przemądrzałego przewodnika". Więź, która powstaje podczas wspólnej służby, jest wyjątkowa

"Pies jest mądrzejszy od najbardziej przemądrzałego przewodnika". Więź, która powstaje podczas wspólnej służby, jest wyjątkowa

Odkryj radość z posiadania psa dzięki poniższym wskazówkom PURINA® Friskies®.

Odkryj radość z posiadania psa dzięki poniższym wskazówkom PURINA® Friskies®.

Sławomir Przyborowski, policjant z Warszawy, nawet kiedy ma wolne, pyta co się dzieje z jego psami: - Jeśli wszystko w porządku, kolega odpowiada: "Wołałem Klarę do słuchawki, ale mówi, że choć jeden dzień chce od ciebie odpocząć" – śmieje się.

Każdy ma swoje zwyczaje

- Psy, jak ludzie, każdy jest inny. Podobnie moje zwierzaki – mówi st. asp. Sławomir Przyborowski, który pracuje w Wydziale Wywiadowczo-Patrolowym Komendy Stołecznej Policji. W tej chwili opiekuje się dwoma psami: Klarą i Krakenem.

- Klara ma 9 lat, jest suką rasy golden retriever. Jej specjalnością jest wyszukiwanie zapachu materiałów wybuchowych. To szalony pieszczoch, szybko zapomina, co miała zrobić – pieszczotliwie narzeka opiekun. Mogłaby mieć dodatkową specjalizację – niszczenie przedmiotów i rozdrabnianie ich na wiór. Jedyny moment wyciszenia to "mizianko", przy którym śmiesznie mruczy i jest skłonna ustać w bezruchu dobre kilkanaście sekund. A Kraken to owczarek niemiecki, ma 5 lat i jest psem patrolowo-tropiącym. Jest duży i radosny, a jak biegnie, wygląda jakby ziemi nie dotykał. To typowy pies: lubi biegać, jeść i aportować – opisuje Sławomir Przyborowski.

- Każdy z psów jest inny. Są indywidualistami jak ludzie. Mają niektóre cechy wspólne, w tym najważniejszą – lubią ze mną pracować, bawić się, uczyć. A nie lubią nudy – mówi z kolei o swoich podopiecznych Anna Hermińska, która opiekowała się psami w straży pożarnej, a obecnie związana jest z grupą SAR Sentire, gdzie zajmuje się m.in. ich szkoleniem. - Gypsy, 7,5-letnia suka rasy pasterskiej border collie, wyspecjalizowana w poszukiwaniu zwłok, lubi spać pod łóżkiem. Z kolei Pajero, pies ratowniczy o specjalności terenowej i gruzowiskowej, najchętniej nie wychodziłby z wody, jeśli to tylko możliwe. A Ergi, emerytowany pies ratowniczy o specjalizacji terenowej i wodnej, ale także psi aktor i zawodnik psiego frisbee (pogoni za latającym talerzem), zje każdą ilość jedzenia – opowiada.

Również psy policyjne mają swoje zwyczaje, "rytuały" i dziwactwa:

- Klara lubi wynosić z dyżurki wszystko, co zmieści się jej w pysku: szczotki, mopy, butelki, pudełka z sokiem… Chowa to potem w swoich kryjówkach, a pani sprzątająca ciągle zastanawia się, czy przynosiła tu swój sprzęt, czy nie...? A przewodnik myśli: "Wziąłem ten jogurt ze sklepu? Chyba został przy kasie..." Kraken, kiedy już "podpisze dozór" na wszystkich drzewach i krzakach na naszym terenie, myśli tylko, jak tu wbić się do jakiegoś samochodu, bo kocha podróże. Ale i tak najbardziej lubi ten moment, kiedy w kojcu czeka wielka micha pełna żarcia – śmieje się st. asp. Przyborowski.

Do każdej służby inny rodzaj psa

Każdy pies, który trafia na służbę, ma określoną, jedną specjalizację. Wyjątkiem jest kategoria patrolowo-tropiąca, która łączy w sobie dwie dość odległe specjalności. Psy, które służą w policji, muszą mieć określone cechy: bardzo dobre zdrowie, pasję do aportu, oraz, jak mówi Przyborowski, brak kompleksów. Ważne jest też to, do jakiej służby dany pies jest przeznaczony, dodaje Anna Hermińska: - Inny pies potrzebny jest w policji, inny w straży do ratownictwa, a jeszcze inny do wykrywania narkotyków czy poszukiwania zwłok. W policji dobrze widziana jest agresja, psy "zwłokowe" niekoniecznie muszą być przyjaźnie nastawione do człowieka, w przeciwieństwie do psów ratowniczych, które ludzi powinny kochać nad życie. Każda struktura ma też inne zasady nabywania psów. Na przykład w straży pracę zaczyna się już z małym szczeniakiem, natomiast w policji kupuje się starsze psy, około roczne. Taki pies w policji jest przydzielany konkretnemu funkcjonariuszowi: - Nie może być tak, że policjant i pies nie pasują do siebie. Każdy człowiek, który bierze na siebie odpowiedzialność za psa (a tym bardziej przewodnik psa służbowego policji), musi dostosować do niego swoje metody wychowawcze tak, aby ten był szczęśliwym zwierzęciem służącym człowiekowi, który stanie się dla tego psa guru. To policjant musi przekonać do siebie zwierzę, budować jego poczucie wartości, dbać o niego i ukierunkowywać jego działania. Czasem jest to po prostu trudniejsze i bardziej pracochłonne; ale zazwyczaj te teamy są najlepsze, a więzi najsilniejsze. Pies w służbie ma jednego przewodnika, choć ten może mieć dwa psy. Pies pracuje z jednym policjantem, wraz z nim ma wolne i urlopy. Nikt pod nieobecność przewodnika nie może z tym psem pracować. Jednak w wyniku sytuacji życiowych (np. choroby lub śmierci przewodnika), pies może zmienić partnera w służbie. Jeśli jest zdolny do dalszej pracy, przydzielany jest innej osobie. Na szczęście są to stworzenia stadne, które łatwo godzą się z taką sytuacją – mówi policjant.

Czasem strasznie, czasem… śmiesznie

Podczas służby pies i człowiek muszą na sobie bezwzględnie polegać. Tym bardziej, że, jak w życiu, zdarzają się tu sytuacje bardzo poważne, ale także śmieszne. A czasem od jednej do drugiej jest tylko krok. O wydarzanie, które najbardziej zapadło w pamięć, pytamy Annę Hermińską: - Poszukiwania 6 latka w Wałbrzychu. Szukaliśmy całą noc, chłopiec sam wrócił do domu nad ranem. Powiedział, że poszedł spać, bo był zmęczony. Na szczęście finał był szczęśliwy – opowiada.

- Mogę opowiedzieć o śmiesznej sytuacji, w której okazało się po raz kolejny, że pies jest mądrzejszy od najbardziej przemądrzałego przewodnika (a tych sytuacji było również zaskakująco dużo) – mówi st. asp. Przyborowski - Kiedyś, przed przeszukaniem sporej posesji, dałem chwilę relaksu Klarze i puściłem ją luzem, żeby rozprostowała łapy. Zniknęła za budynkiem, dłuższą chwilę jej nie było i mimo nawoływań nadal nie przychodziła. U mnie stan przedzawałowy! Szybkim tempem (czyt. biegłem jak szalony) udałem się po jej śladach i w końcu ją znalazłem. Okazało się, że jest w trakcie oznaczania miejsca, gdzie… ukryte są materiały wybuchowe. Psu przez kilka lat wpajałem, że w takim miejscu ma zastygnąć w bezruchu, bez dźwięku i najlepiej bez mrugania oczami, "bo może wybuchnąć". No i wykonała polecenie bezbłędnie – ani drgnęła! Byłem szczęśliwy, że znalazłem psa, a potem jeszcze szczęśliwszy, że nie wybuchło... Dobry pies, ale "pańcio" trochę mniej – śmieje się teraz policjant.

Cały czas razem

Każdy dzień służby wygląda podobnie, choć, jak mówi policjant, psy podchodzą do swoich zadań jak do zabawy. - Dzień pracy psa zaczyna się zabawą. W ciągu dnia też jest zabawa, która jest chwilą odpoczynku… od zabawy. Na zakończenie dnia, w podziękowaniu za wspólną zabawę, tj. chciałem powiedzieć służbę, oczywiście – żartuje Przyborowski – chwila zabawy i wielka pyszna micha. A na poważnie – dzień zaczynamy od "codziennej obsługi psa", czyli spaceru, "miziania", czesania, oceny stanu zdrowia i kondycji psychofizycznej. Potem tropienia/przeszukania/sprawdzenia/patrole, czyli zadania psa, nagradzane są aportem i zabawą. Na zakończenie dnia krótki intensywny spacer, podczas którego również oceniamy stan zdrowotny oraz psychofizyczny psa. Na koniec zasłużony odpoczynek.

- Rano idziemy na spacer. Jeśli jest ciepło, psy pływają, biegają i… śmieję się, że czytają informacje z dzielnicy. Wtedy, wąchając, zbierają informacje o świecie, jakby czytały gazetę – opowiada Anna Hermińska.

Więź między zwierzęciem a opiekunem jest tak silna, że myśli się o nich nawet w wolnym czasie

- Moje psy są ze mną cały czas – wyznaje Hermińska. - Nie wiem, co to urlop czy wyjazd bez psów. Zdarzyło mi się raz czy dwa wyjechać z przymusu bez nich i wcale nie było fajnie. Mieszkają ze mną na co dzień w domu. Nie wyobrażam sobie, żebym miała je zostawić i pojechać na urlop. Pomijając fakt, że nie wiem co to urlop – mówi.

- Do moich psów przyjeżdżam w miarę możliwości w każdym dniu wolnym od służby – przyznaje Przyborowski. - Podczas mojej nieobecności zastanawiam się, jak się miewają, choć wiem, że są pod bardzo dobrą opieką koleżanek i kolegów. Wiem też, że gdyby działo się coś złego, pomoc będzie natychmiastowa i od razu zostanę o tym poinformowany. Mimo tego sam dzwonię z pytaniem o moje zwierzaki, ale jeśli wszystko w porządku, słyszę odpowiedź: "Wołałem Klarę do słuchawki, ale mówi, że choć jeden dzień chce od ciebie odpocząć" – śmieje się policjant.

Gustaw – pies prawie… jak kot

St. asp. Przyborowski jednak najmilej wspomina swojego innego psa, Gustawa. Był to patrolowo-tropiący owczarek niemiecki. Po tym, jak jego ulubieniec przeszedł na emeryturę, policjant wziął go do siebie i opiekował się nim do śmierci w wieku 16 lat. - Gustaw był bardzo nietypowy. Miał swój świat, do którego poza mną nie zapraszał raczej nikogo. Miał coś z kota – indywidualista, który lubił się wylegiwać, chodzić własnymi ścieżkami, a patrząc mu w oczy, nigdy nie wiadomo było, co myśli. Był jednak świetnym tropicielem i obrońcą. Pracowałem z nim najdłużej, dużo razem przeżyliśmy. Na służbie i po służbie. Często chodziłem przez niego głodny, bo zjadał mi kanapki… Po 12 latach trudnych, ale i śmiesznych chwil nie wyobrażałem sobie, że się rozstaniemy, bo pies przeszedł na emeryturę. Obserwowałem go, jak przywiązywał się do mnie, jak dojrzewał, jak się starzał. Nie raz i nie dwa ratował mi tyłek. Potem, jak tracił zdrowie, wiedziałem, że teraz moja kolej, żebym to ja zajął się nim. Brakuje mi go mimo upływu czasu... Obecne psy mają przez niego trudniej, bo wymagam od nich tego, co potrafił tamten – wspomina policjant.